|
Ostatnie wpisy
|
Blog > Komentarze do wpisu
Kto po Capello?
Fabio Capello może jeszcze dzisiaj pożegnać się z posadą selekcjonera reprezentacji Anglii. To scenariusz mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy - właśnie tak brzmiało pierwsze zdanie tego wpisu, wrzuconego na bloga dosłownie chwilę przed informacją o rezygnacji Capello. Włoch starł się z angielską federacją w sprawie Johna Terry'ego, któremu FA odberała opaskę kapitana reprezentacji w związku z oskarżeniem o rasizm, które zostanie rozpatrzone przez sąd po Euro 2012. Decyzja FA była o tyle niefortunna, że jeszcze kilka tygodni wcześniej Capello publicznie zapewniał, że Terry jest idealnym materiałem na kapitana i nie musi martwić się utratą opaski. FA nie wzięła tych słów pod uwagę, nie skonsultowała swojej decyzji z selekcjonerem, załatwiła wszystko za jego plecami. To spowodowało, że Capello otwarcie wyraził swoje zdenerwowanie we włoskich mediach. Dzisiaj, w środę, odbyły się rozmowy pomiędzy obiema stronami. Choć według angielskich gazet ani FA, ani Capello nie zamierzali przeprosić, Włoch miał pozostać selekcjonerem i odejść dopiero po Euro. Stało się inaczej. Dyskusja o jego następcy rozpoczęła już wcześniej. Faworytem jest naturalnie Harry Redknapp - Anglicy mają dość zagranicznego trenera w roli selekcjonera ich reprezentacji, więc Redknapp jest oczywistym wyborem - tym bardziej, że często mówił o zainteresowaniu pracą w kadrze. Niepewność dotycząca przyszłości Capello, zakończona jego dymisją, zbiega się w czasie z zakończeniem sprawy sądowej Redknappa, który został dziś oczyszczony z zarzutów o oszustwo podatkowe (ciekawostka: angielscy podatnicy zapłacili za śledztwo 7 milionów funtów, a na rzekomym przekręcie Redknappa mieli stracić 30 tysięcy). Po oczyszczeniu z zarzutów nie ma już prawie żadnych przeciwskazań przed zatrudnieniem Redknappa na miejscu Capello. Angielską federację czekają jednak negocjacje z prezesem Tottenhamu, Danielem Levym, który jest znany z twardego sposobu prowadzenia rozmów, o czym najlepiej przekonała się Chelsea, gdy w ubiegłorocznym oknie transferowym próbowała sprowadzić Lukę Modricia. Levy na pewno będzie chciał zarobić na oddaniu Redknappa. Za trenerów nie płaci się często, ale nie jest to już niespotykane. Całkiem niedawno Roman Abramowicz wyłożył za Andre Villasa-Boasa 15 milionów euro. Ale gdyby FA chciała zatrudnić nowego selekcjonera mniejszym kosztem - lub zupełnie za darmo - to mogłaby rozejrzeć się za innymi kandydatami. Redknapp nie jest przecież idealny, za sprowadzenie gwiazd jego drużyny odpowiedzialni są głównie Daniel Levy (np. Rafael van der Vart) i Damien Comolli (Gareth Bale, Modrić). Redknapp jest angielskim odpowiednikiem Smudy, a angielscy dziennikarze są jego potencjalnym zatrudnieniem w reprezentacji równie podnieceni, co Polacy, gdy zatrudniano Smudę. Warto więc popatrzeć na innych kandydatów. Drugi u bukmacherów jest Roy Hodgson, który u niektórych angielskich dziennikarzy nadal ma niesamowicie wysokie notowania. Hodgson dostał pracę w Liverpoolu tylko dzięki pomocy medialnej. Ta pomoc nadal nie słabnie, mimo że został najgorszym menedżerem w historii LFC i po kilku miesiącach musiał szukać nowej pracy. Teraz jest 90 minut od pożegnania z West Bromem - ma zostać zwolniony, jeśli przegra w następnej kolejce z Wolves. Hodgson to komiczny kandydat, który znajduje się w gronie kandydatów na selekcjonera tylko dzięki przyjaciołom w mediach. Ciekawą alternatywę po fantastycznym starcie w Sunderlandzie stanowiłby za to Martin O'Neill, tylko czy chciałby rozstawać się z klubem po tak krótkim okresie pracy? Łączenie stanowiska klubowego z reprezentacyjnym jest w przypadku Anglii praktycznie niemożliwe, bo menedżerowie drużyn Premier League mają o wiele więcej obowiązków niż trenerzy z Primera Division, Serie A, Bundesligi itd. Trzecim interesującym następcą Capello, po Redknappie i O'Neillu, jest Alan Pardew. Kibice Newcastle nie przywitali go zbyt chętnie, ale po ponad roku pracy jest bohaterem. Mike Ashley sprzedał najważniejszych piłkarzy jego zespołu i nie przekazał wielu pieniędzy na wzmocnienia, jednak Pardew w jakiś sposób załatał dziury i zamiast walki o utrzymanie sprawił Toon walkę o grę w europejskich pucharach. Wg mnie zarówno Pardew, jak i O'Neill poprowadziliby reprezentację lepiej od Redknappa. Jest też inna możliwość - Rafael Benitez. W przypadku Beniteza FA nie musiałaby negocjować z żadnym klubem, bo Hiszpan jest teraz bezrobotny. Ale to nie jego największa zaleta. Benitez jest mistrzem w przygotowaniu drużyny do konkretnego meczu. W Premier League miał wzloty i upadki, ale jego dokonania w Lidze Mistrzów są konsekwentnie wybitne. W 2005 roku wygrał cały turniej, w 2007 roku dotarł do finału. Później podbił m.in. Santiago Bernabeu i Camp Nou, dysponując drużyną z zaledwie dwoma wielkimi gwiazdami, Gerrardem i Torresem. Kto w ostatnich dziesięciu latach radził sobie w europejskich pucharach lepiej od niego? Takich nazwisk jest bardzo niewiele. Hiszpan to nie trener bez wad. Jego osobowość jest dużą przeszkodą - po paru latach codziennej współpracy niektórzy piłkarze Liverpoolu mieli go dość, głównym zwolennikiem jego zwolnienia miał być sam Steven Gerrard. Jednak jako selekcjoner Benitez nie spotykałby się z piłkarzami codziennie, pracowałby zadaniowo, nie musiałby budować z zawodnikami specjalnych relacji - takich, jakich oczekują w klubach. Dużo zarzuca się Benitezowi w kwestii transferów. Wiele było udanych, ale Hiszpan miał też dużo wpadek, na czele z Alberto Aquilanim i Robbiem Keanem. Transfery Beniteza, np. sprowadzenie Reiny w miejsce Dudka tuż po finale LM w 2005 roku, zawsze wywołują gorącą dyskusję, ale w przypadku rozważań o pracy w reprezentacji ten temat traci na znaczeniu. Jako selekcjoner Benitez nie dokonywałby żadnych transferów. Następca Capello - notowania Sky Bet: Harry Redknapp 4/9 środa, 08 lutego 2012, piotr.czernicki-sochal
TrackBack
|